Uważacie, że niesamowita atmosfera jest podczas meczy piłkarskich we Włoszech? A może myślicie, że na Bałkanach jest szczyt kibicowskiego szaleństwa? Pewnie znajdą się tacy, którzy na piedestale postawią nasze polskie podwórko. Ja jednak jestem zdania, i znający temat ultrasowania szeroko pojętego pewnie także, że fanatyzm w pełnym tego słowa znaczeniu objawia się tylko w Turcji. Jeśli Turcja to przede wszystkim największe i najbardziej rozpoznawalne miasto tego kraju – Stambuł.
I jeśli najsłynniejsze miasto, to bez dwóch zdań trzy, nienawidzące się od zawsze kluby, walczące na śmierć i życie Besiktas i przede wszystkim Fenerbahce i Galatasaray. Żeby mniej więcej zrozumieć o co chodzi w Tureckim stylu kibicowania, należy przedstawić i przybliżyć Turcję geograficznie i kulturowo. Jest to kraj znajdujący się na dwóch kontynentach, przeważająca część leży po stronie Azjatyckiej, natomiast jedyne 3% powierzchni należy do Europy. W kraju, który do zamożnych się nie zalicza i gdzie większość ludzi żyje w biedzie, jedną z odskoczni jest właśnie futbol. Zapominają wtedy o codziennych troskach i problemach, idąc na stadion przenoszą się w inny świat, wyrzucają napięcia. Oprócz Stambułu, również inne miasta posiadają kluby piłkarskie, za którymi stoi cała rzesza, bez reszty oddanych fanów. Nie sposób nie wymienić tutaj Izmiru. 3 milionowe miasto z zachodniej części Turcji ma dwa kluby niecierpiące się wzajemnie tak samo mocno jak Fenerbahce-Galatasaray a może nawet i bardziej. Czerwono-Zielona Karsiaka S.K. oraz Żółto-Czerwone Göztepe A.Ş. Ci pierwsi uważają się za prekursorów fanatycznego dopingu w Turcji, natomiast Yali (najzagorzalsza grupa Göztepe) ma reputację bardzo agresywnej i bardzo fanatycznej. Podczas spotkań z udziałem obu drużyn praktycznie zawsze dochodzi do zamieszek i nie rzadko trafiają się ofiary śmiertelne, o rannych nie wspominając. W północno-wschodniej części kraju, w 1,5 milionowym mieście Bursa swoją siedzibę mają Krokodyle z Buraspor. Kibice tego klubu są zrzeszeni w organizacji kibicowskiej o nazwie Texas.
Na piłkarskiej mapie świata Turcja ma złą reputację, szczególnie jeśli chodzi o kibiców. Futbol tutaj to religia, dla wielu znaczy więcej niż rodzina, nie jedni oddali by życie za swoją drużynę. Na początku wspomniałem o Stambule i na tym mieście chciałbym się skupić. Stambuł dzieli się na 2 części: europejską i azjatycką. Jedną od drugiej oddziela cieśnina Bosfor, po stronie europejskiej rządzi Galatasaray (około 22 milionów kibiców) a w części azjatyckiej Fenerbahce (około 20 milionów fanów). Uważa się, że Galatasaray kibicują nowobogaccy, ludzie bardziej zamożni i wpływowi. Natomiast za Fenerbahce, po drugiej stronie Bosforu, stoi biedniejsza część społeczeństwa. Największą i zarazem jedyną grupą Galatasaray jest ultrAslan, która powstała w 2001 roku, połączona z wielu innych, mniejszych grup. Obecnie jest to największa grupa ultras w całym kraju, zrzeszająca najwięcej kibiców. Symbolem fanklubu jest lew, który widnieje na flagach i szalikach. Od 2003 roku logo ultrAslan jest znakiem towarowym i posiada zastrzeżone prawa autorskie. W przeszłości to Galatasaray było znacznie bogatsze aniżeli Fenerbahce. Jednak źle przeprowadzone inwestycje w latach 90-tych doprowadziły do tego, że Galacie zajrzała w oczy wizja bankructwa. I wtedy pomocną dłoń wyciągnęło ultrAslan, które przekazało klubowi 4,5 milionów euro oraz prawa do godła. Pamiątki rozchodziły się znakomicie co przyniosło klubowi wielomilionowe zyski.
Ciekawostką jest, że koszulki ze znakiem ultrAslan sprzedają się lepiej aniżeli klubowe koszulki z nazwiskami piłkarzy. Organizacja zrzesza kibiców z różnych części Turcji a także z wielu krajów spoza granicy kraju. Od 2004 roku istnieje ultrAslan-EUROPE zrzeszających kibiców Galatasaray z całej Europy ale jest także ultrAslan-ASIA, ultrAslan-AFRIKA czy ultrAslan-AUSTRALIA. Oprócz lokalnego rywala Fenerbahce, także Anglicy z Leeds nie pałają miłością do kibiców Cimbon. W 2000 roku, podczas półfinałowego spotkania Pucharu UEFA rozgrywanego w Stambule, doszło do regularnej bitwy. W wyniku tych zajść śmierć poniosło dwóch kibiców z Anglii. Także podczas finałowego spotkania tej samej edycji Pucharu UEFA, które odbyło się w Kopenhadze, doszło do jeszcze większych starć fanów Galaty oraz Arsenalu. Efekt? Dziesiątki rannych, czterech zabitych i mnóstwo aresztowanych.
Galatasaray ma ultrAslan, z kolei Fenerbahce posiada kilka grup kibicowskich. Jest Genç Fenerbahçeliler, grupa założona w 1998 roku i ma pod sobą 8 podgrup: 1907 Gençlik, GFB Europe, Lise GFB, Cruel Boys, GFB’s Angels, Devils of GFB, Until The Grave, Üni GFB. Inne grupy to Antu/Fenerlist, Cefakar Kanaryalar oraz Kill For You (Zabić dla Ciebie). Ci ostatni mają opinie bardzo agresywnych, łatwo popadających w zdenerwowanie, są gwałtowni i wpadający w szał. KFY powstała w 1996 roku, kibice tej grupy zasiadają na trybunie Maraton Şükrü Saracoglu Stadium. Świątynia Fenerbahce to Şükrü Saracoğlu Stadium, 52-tysięcznik mieszczący się w dzielnicy Stambułu – Kadıköy. Tuż przed meczami w każdej mniejszej bądź większej uliczce Kadıköy, w centrach handlowych, między historycznymi kamienicami można wyczuć przedmeczową gorączkę. Fani Kanarków ochrzcili swoją dzielnicę mianem Republiki Fenerbahce. Atmosfera na Şükrü Saracoğlu podczas spotkań Żółtych Kanarków jest niesamowita, do granic możliwości żywiołowa, kipiąca ciągłym śpiewem, w asyście tysięcy rac i zimnych ogni. Nie rzadko pojawiają się flagowiska, wielkie sektorówki czy też kartoniady.
Ostatnim wielkim klubem w Stambule jest Besiktas SK. Podobnie jak Galatasaray swoją siedzibę ma w europejskiej części miasta. Czarne Orły (Kara Kartallar) grają na Beşiktaş İnönü Stadium, mieszczący się w dzielnicy Besiktas, tuż na Cieśniną Bosfor. Największą i najstarszą grupą zrzeszającą Fanów Besiktasu jest grupa Çarşı. Założona została w 1982 roku i w języku tureckim oznacza Śródmieście, popularność zaczęła zdobywać w latach 90-tych. Uważa się, że Çarşı to nie tylko nazwa grupy, jest to także pojęcie abstrakcyjne, swego rodzaju styl bycia kibiców Besiktasu, ich oddanie dla klubu, ich godność, sposób działania. Członkami grupy są zarówno młodzi ludzie jak i osoby starsze, większość odziana w klubowe barwy czy też barwy związane z Çarşı. Kibice Besiktasu z reguły przyjeżdżają w okolice stadionu 2-3 godziny przed meczem, większość spotyka się ze znajomymi, odwiedza okoliczne puby i dopiero tuż przed pierwszym gwizdkiem zapełnia trybuny İnönü. Charakterystyczną sceną, tuż przed meczem jest moment, kiedy lider Çarşı (Alen Markaryan) wychodzi na środek boiska i wszyscy zaczynają delikatny pomruk oooooooooooooo………., i wtedy na jego znak odliczają do trzech a następnie z całych sił krzyczą dwa razy BESIKTAS!
Z wszystkich spotkań derbowych, które odbywają się na Starym Kontynencie, oczywiście takich, na których jest pewne, że będzie się działo pod względem kibicowskim, chciałbym odwiedzić właśnie Turcję i zobaczyć z trybun, czy to Ali Sami Yen czy Şükrü Saracoğlu mecz pomiędzy Fenerbahce i Galatasaray. Być może gdzie indziej jest większa widownia, być może efektowniej wyglądają kartoniady ale jestem pewien, że pod względem oddanych serc, zdartych gardeł i kipiących emocji Derby Stambułu nie mają sobie równych. Nie wiem czy kiedyś dane mi będzie tam pojechać ale jeśli tak, to z całą pewnością spełni się jedno z moich piłkarskich marzeń.








