Po niezwykle mizernym występie polskich drużyn w tegorocznej edycji europejskich pucharów honor stara się ratować już tylko Lech Poznań. Co prawda kolejna próba przez Mistrza Polski zaatakowania elitarnej Champions League znowu spaliła na panewce ale przynajmniej zostały występy w Lidze Europejskiej, do której udało się poznaniakom awansować.
W starciu z Dniprem Dniepropietrowsk nie obyło się bez nerwówki jednak w dwumeczu lepsi okazali się Lechici i to oni właśnie na jesień walczyć będą w LE kosztem mocniejszego, wydawać się mogło przed tymi potyczkami Dniprem. Generalnie bardzo fajnie, że jakaś polska drużyna znalazła się w tych rozgrywkach, Lech po raz kolejny, bo dwa sezony temu również udało im się awansować do fazy grupowej starego Pucharu UEFA. Tamte chwile były niezwykle emocjonujące i chyba wszyscy w Polsce kibicowaliśmy Lechowi aby jak najlepiej mu się powiodło. I poradzili sobie całkiem przyzwoicie awansując dalej do kolejnej rundy, w której musieli uznać wyższość Udinese. Jak będzie teraz? Patrząc na aktualną dyspozycję Kolejorza można mieć pewne wątpliwości, że będziemy przeżywać powtórkę z sezonu 2008/2009. Oczywiście mechanizm może w końcu zaskoczyć, niemniej jednak w dotychczasowych meczach jak gdyby Lech pozostawał jeszcze w blokach startowych. Skład nie został rozsprzedany, odszedł jedynie/aż (?) Robert Lewandowski lecz sprowadzono kilku nowych graczy, którzy przynajmniej teoretycznie powinni wzmocnić i tak już silnego Lecha.
Wracając do Ligi Europejskiej to trzeba przyznać, że grupowi rywale Lecha Poznań są niezwykle interesujący. Los podarował im grupę, której nie powstydziła by się nawet Liga Mistrzów: Red Bull Salzburg, Manchester City i Juventus Turyn to drużyny z europejskiego topu (poza Austriakami oczywiście). Mając na uwadze, że za niespełna miesiąc zostanie oddany do użytku nowy stadion w Poznaniu, starcia z tak silnymi rywalami są jak istny dar z nieba. Wielce prawdopodobne jest, że gdy na Bułgarską zjawią się Włosi i Anglicy to obiekt będzie pękał w szwach. Kto wie czy nie będzie to początek stałej obecności Lecha w fazach grupowych LE a może w końcu LM? Pod względem kibicowskim to miejsce jest już tam dawno, teraz czas na aspekt sportowy.
Spoglądając na te 3 kluby to na zdrowy rozum można powiedzieć, że tylko z Salzburgiem Lech jest coś w stanie ugrać. Ale piłka to piłka, nikt jej do końca nie rozgryzł więc może stanie się niemożliwe i Duma Wielkopolski awansuje dalej, robiąc przy tym niewyobrażalną sensację na skalę europejską? Byłoby to coś niesamowitego. Dla nas, fanów futbolu w Polsce, możliwość gry przeciwko tak utytułowanymi firmom to duża sprawa, jednak zarówno Juve jak i Citizens patrzą głównie na siebie. Śledząc wypowiedzi z tych dwóch obozów, tuż po losowaniu grup, można wyczuć respekt głównie pomiędzy tymi dwoma ekipami. Oczywiście opinie są takie, że nikogo nie wolno lekceważyć, że czekają wszystkich ciężkie przeprawy ale nie ma co się oszukiwać, takie stwierdzenia to nic innego jak tylko kurtuazja…
Pierwsze rozdanie już 16 września i prestiżowy wyjazd do Turynu. Następnie mecz z Salzburgiem na Bułgarskiej i podróż na City of Manchester Stadium. W pierwszej części tych grupowych potyczek wydaje się, ze maksymalnie da się zgarnąć 3 punkty…Nie liczę, że w tych dwóch wyjazdowych meczach Lech pokusi się o jakieś zdobycze punktowe (chętka na niespodziankę rzecz jasna będzie aczkolwiek skończy się pewnie 0:3 bądź 1:3…). Mówi się, że dla takich klubów jak Juventus i MC Liga Europejska to puchar pocieszenia, że być może troszeczkę poluzują. Jednak wsłuchując się w to co mówią na temat LE można dojść do wniosku, że jest ona traktowana poważnie. I jedni i drudzy pragną po to trofeum sięgnąć, zatem wyjście z grupy będzie sprawą priorytetową. Oni muszą a Lech czy Salzburg może, w tym tkwi różnica i jeśli dopatrywać się jakiś szans i nadziei to właśnie w przekonaniu tych wielkich, że awans im się należy i malutkich można przemielić i połknąć.


