Jeszcze kilkanaście godzin i rozpocznie się najważniejsze, najbardziej prestiżowe kopanie na niwie futbolu klubowego. W szranki staną 4 drużyny i co najmniej 2 z nich wymieniane są jako faworyt do końcowego triumfu w tegorocznej Lidze Mistrzów. Obie swój pierwszy mecz rozegrają na wyjeździe i obie wcale nie stoją na straconej pozycji. Przeciwnie, uważane będą za faworytów tych konfrontacji i prawdę mówiąc każde inne rozstrzygnięcie niż awans Manchesteru United oraz Realu Madryt będzie uznane za sporego kalibru niespodziankę. Oczywiście w obecnej fazie rozgrywek nie ma już słabych drużyn, jednak nie chce mi się wierzyć, że z par Lyon-Real i Stuttgart-Barcelona awansują te pierwsze drużyny…
Wracając do jutrzejszego dnia to Czerwone Diabły z całą pewnością będą chciały coś udowodnić swojemu przeciwnikowi. 3 lata temu w półfinale Ligi Mistrzów Milan rozbił chłopców Fergusona 3:0 rozgrywając przy tym bardzo dobre zawody. United wtedy praktycznie nie istnieli a Milan awansował do finału i w tymże finale poradził sobie z Liverpoolem, wygrywając 2:1. Tyle, z od tamtych chwil minęło już sporo czasu i oba kluby stoją w zupełnie innym miejscu niż te 3 lata temu. Mediolańczycy ostro pikowali w dół, grając znacznie poniżej swoich oczekiwań, natomiast MU dwa razy dowędrował do finału Ligi Mistrzów (jako jedyna drużyna w obecnym tysiącleciu) i generalnie stał się potentatem, który z reguły spogląda na innych z góry.
Również w tym sezonie, pomimo że oba kluby znajdują się w czołówce swoich lig sytuacja nie jest porównywalna. Manchester bije się z Chelsea jak równy z równym, cały czas mając realne szanse na tytuł, z kolei Milan już raczej nie dogoni Interu i prawdopodobnie będzie się musiał zadowolić wice mistrzostwem o ile oczywiście nie da się wyprzedzić Romie, która notabene aktualnie jest druga. Mediolańczycy, wycinając okres pomiędzy 11 a 20 kolejką, w którym zanotował aż 8 zwycięstw, generalnie w tym sezonie zawodzą. Zbyt często zdarzało im się dzielić punktami ze znacznie niżej notowanymi rywalami a w najwazniejszych spotkaniach (derby z Interem) zchodzili z boiska pokonani. Czy odradzający się geniusz Ronaldinho, wracający na stare śmieci Beckham, powracający po 2 miesięcznej kontuzji Pato a może niespełniony poza Holandią Huntelaar skutecznie przeciwstawią się gościom z Manchesteru? Jedni i drudzy są wstanie zwyciężyć, u jednych jak i drugich grają indywidualności będące w stanie przechylić losy spotkania. Z a Milanem stać będa trybunu i dziesiątki tysięcy gardeł śpiewających klubowe pieśni i zagrzewających swoich pupili do walki. Za Diabłami również przybędzie cała rzesza angielskich kibiców, którzy również nie pożałują gardeł. Pytanie jak swoje armie przygotują trenerzy, jaki im wymyślą plan taktyczny i czy główni aktorzy ten plan będą w stanie zrealizować? Ferguson jest o wiele bardziej doświadczony aniżeli Leonardo, jest to praktycznie nie do porównania i w tej kwestii Szkot powinien mieć przewagę. Milan musi się wspiąć na wyżyny jeśli chce marzyć o korzystnym rezultacie. Mając na uwadze rewanż na Old Trafford, koniecznie musi wygrać, najlepiej nie tracąc przy tym bramki. Dla Manchesteru wynik bezbramkowy byłby dobry, jednak nie wydaje mi się aby Rooney i spółka przyjeżdżali na San Siro się bronić.
Mój typ: 2:2
Druga potyczka szykuje się równie interesująco. Prywatnie marzy mi się zwycięstwo Realu, czy tak się stanie? Wierzę w to. Na Stade Gerlande Królewskim nigdy nie grało się łatwo, dość powiedzieć, że jeszcze nigdy nie udało się Realowi z Lyonem wygrać! Tym razem nadarzy się wyśmienita okazja na przełamanie tej niezwykle nikorzystnej passy. Dzisiejszy Real wydaje się być niesamowicie mocny, z meczu na mecz gra pewniej i prezentuje się lepiej. Ogromny potencjał zaczyna pomału się zazębiać, co pokazuje tabela ligi hiszpańskiej, a również dotychczasowe mecze w Lidze Mistrzów. Lyon z kolei przechodzi lekki kryzys, w Lique 1 zajmuje dopiero 4 miejsce ze stratą 8 punktów do prowadzącego Bordeaux. Regularnie pozbywający się swoich najlepszych graczy, z całą pewnością jest słabszy od wielkiego Lyonu z poprzednich lat. O ile w tamtym złotym okresie Les Gones mogli realnie mysleć o dotarciu nawet do finału, tak dzisiaj 1/4 finału wydaje się być tylko i wyłącznie marzeniem. Nawet gdybym nie był tak silnie emocjonalnie związany z Realem, nie dawałbym Francuzom zbyt wiekszych szans w tej potyczce. Różnica klas i aktualna dyspozycja wydaje się być nie porównywalna. Warto wspomnieć o powrocie na stare śmieci niedawnego gwiazdora Lyonu – Karima Benzemy. Młody Francuz opuścił Stade Gerlone za 35 milionów euro. Aklimatyzacja w Madrycie idzie dość topornie aczkolwiek z 7 bramkami jest trzecim najlepszym strzelcem w drużynie. Mam nadzieję, że właśnie dzisiejszego wieczoru zobaczę tego dawnego Benzemę, być może na starych śmieciach przypomni sobie swoje najlepsze momenty? Generalnie jakiby jutro nie padł rezultat to wydaje mi się, że i tgak na Bernabeu sprawa zostanie rozstrzygnięta na korzyść Królewskich. Chyba, że będziemy mieli powtórkę z Marsylii, kiedy to Los Blancos ograli tamtejsze Olympique 3:1…
Mój typ: optymistyczne 3:0 dla Realu.

