WROBELS

Przesyt Gran Derbi?

Stało się! A właściwie dopiero się stanie, na 90%, jest to już raczej nieuniknione. Pomiędzy 16 kwietnia a 3 maja będziemy mieli aż 4 El Classico. W odstępie 17 dni (!) poczwórna uczta na najwyższym możliwym poziomie. W życiu bym nie przypuszczał, że spotkania pomiędzy Realem a Barceloną nabiorą takiej intensywności, że zakończy się jedno a za parę dni rozpocznie się kolejne. Nie zdołamy ogarnąć, skomentować jednego bo trzeba się będzie już skupić na następnym.

Andres Iniesta i David Villa, Barcelona - Schakhtar 5:1 / fot. interia.pl

Dwie potyczki odbędą się na pewno. 16 kwietnia w lidze oraz 20 kwietnia w finale Pucharu Króla. Z uwagi na to, że w La Liga przewaga Barcy nad Realem po ostatniej kolejce zwiększyła się już do 8 punktów, czyli de facto dogonienie lidera wydaje się być już tylko czysto iluzoryczne, to finałowe starcie w Copa del Rey może przynieść o wiele większą dawkę emocji. Za mojego życia, od czasów kiedy świadomie interesuję się piłką nożną nie zdarzyło się aby te dwie wielkie ekipy starły się na neutralnym gruncie. Tym razem konfrontacja odbędzie się na Estadio Mestalla w Walencji, co teoretycznie powinno rozłożyć szanse na zdobycie tego trofeum po równo. Ale czy rozłoży? Jak wspomniałem w lidze Duma Katalonii spogląda na Real z góry, jesienią rozbiła odwiecznego rywala aż 5:0 i w ogóle od 5 spotkań derbowych nie straciła nawet punktu. Większość zapewne faworyta upatrywać będzie w Katalończykach, w ,,najlepszej drużynie ostatniej dekady” z szalejącymi Iniestą, Xavim, Messim i Danim Alvesem w składzie.  Powtórzę jednak stare, piłkarskie porzekadło, że derby rządzą się swoimi prawami i w takim meczu zdarzyć się może dosłownie wszystko. Oczywiście liczę na to, ze to jednak Real Madryt wróci do domu z 18 Pucharem Hiszpanii. Licznik stanął już dosyć dawno, ostatni raz udało się wywalczyć puchar w sezonie 1992/1993 czyli całe wieki temu. W ostatnich latach walka o Copa del Rey kończyła się dla Królewskich kompromitacją, tym razem ma być inaczej. W drodze do finału Mourinho desygnował do gry z reguły najsilniejszy skład, co świadczyło o poważnym traktowaniu pucharowych pojedynków. Zresztą piłkarze niejednokrotnie powtarzali, że zdobycie tego trofeum jest dla nich bardzo ważne i na pewno nie potraktują tego po macoszemu.

Zanim przyjdzie mecz w Walencji trzeba będzie ,,odbębnić” ligową młockę. Szkoda, że tak się to wszystko ułożyło, bo o wiele bardziej fascynująco oglądało by się to starcie, gdyby różnica punktowa była mniejsza. Generalnie Real pod wodzą Jose Mourinho nie prezentuje się źle. Problem polega na tym, że zdarzają się pojedyncze wpadki… Barcelona skrzętnie i bezlitośnie to wykorzystuje i dzisiaj zamiast walki łeb w łeb mamy spokojną przewagę. Na 8 kolejek przed końcem Barca jest w znacznie lepszej sytuacji, nie zapowiada się aby nagle dopadł ich jakiś kryzys, który spowodowałby utratę bezpiecznej pozycji, którą udało się wypracować. Jeśli już nie idzie (w teorii przynajmniej, bo ja cały czas wierzę 🙂 ) powalczyć o tytuł to dobrze by było zmazać haniebne 5:0 z pierwszej rundy, nie wiem, wydaje się, że wszyscy pamiętają równie wstydliwe 2:6 z dwóch lat wstecz. Liczę na dobry występ, liczę na przedsmak dania głównego, które szykuje się parę dni później.

Mało Gran Derbi na krajowym podwórku? Nie ma problemu, w Lidze Mistrzów (najprawdopodobniej) również odbędzie się potyczka. Pamiętam jak dziś bramkę Zidana i pewne zwycięstwo 2:0 na Camp Nou w sezonie 2001/2002 i następnie gola Raula w meczu rewanżowym, po którym Real zremisował i awansował do wielkiego finału gdzie sięgnął po swój 9 i jak dotychczas ostatni Puchar Mistrzów. Wtedy, podobnie jak teraz, też były spotkania półfinałowe, czyżby dobry omen dla Królewskich? Liczę na to i pragnę tego ogromnie. W historii spotkań, jedni z drugimi, oprócz ligi hiszpańskiej i krajowego pucharu spotykali się jeszcze czterokrotnie + dwa wspomniane mecze z 2002 roku. Otóż w sezonie 1959/1960 nadszedł półfinał ówczesnego Pucharu Mistrzów. W pierwszym meczu było 3:1 dla Realu, w rewanżu identycznie i to Madrytczycy z Di Stefano i Puskasem w składzie weszli i wygrali finał. Sezon później los również skojarzył obie ekipy, tym razem lepsza okazała się Blaugrana, która zremisowała 2:2 i wygrała u siebie 2:1. Historia jest za Realem, tyle że to były dość odległe czasy, teraźniejszość niestety nie jest już tak różowa. Chwilowo to Barca rozdaje karty i bezlitośnie ogrywa wszystkich dookoła. Przekonał się o tym w środę Shakhtar Donieck. Barcelona naprężyła muskuły i sprowadziła marzenia Ukraińców na ziemię. 5:1 to był pokaz siły, zresztą bardzo podobny do tego jaki zaprezentował dzień wcześniej Real.

Na koniec przypomnienie. W sierpniu, tuż przed startem nowego sezonu kolejne … Gran Derbi 🙂 I to dwa, tym razem o Superpuchar Hiszpanii. Zwariowany szykuje nam się ten 2011 rok!

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *