WROBELS

Real Madryt przed sezonem

Z wypiekami na twarzy czekam na start Ligii Hiszpańskiej. Na szczęście jest już w blokach startowych, sezon 2009/2010 za niespełna 43 godziny zostanie otwarty i wszyscy jak jeden mąż zadawać sobie będą pytania w dwóch kwestiach. Po pierwsze, jak zaprezentuje się nowy, przemeblowany Real Madryt? Po drugie, jak będzie wyglądała, po sezonie niesamowitych sukcesów, mistrzowska Barcelona?

Powitanie Cracka

Powitanie Cracka

To co działo się w klubie przy Concha Espina 1 przez ostatnie prawie 3 miesiące było bezprecedensowe. Przyszedł nowy(stary) prezydent – Florentino Perez i zaczął przebudowę na niewyobrażalną wręcz skalę. Do współpracy, na stanowisko dyrektora sportowego mianował dobrze znanego wszystkim madridistasJorge Valdano. Trenerem obwołany został dotychczasowy sternik Villarreal, Chilijczyk – Manuel Pellegrini. I ta trójka, wspierana jeszcze przez Zinedina Zidane’a (klubowy doradca) zaczęła działanie. Ostatni sezon, pomimo 2 miejsca w lidze, był dla Realu nieudany. Zamieszanie z Ramonem Calderonem, zmiana na ławce trenerskiej, nie do końca trafione transfery, to wszystko miało wpływ i rzutowało na całokształt. Co prawda Królewscy, szczególnie na początku tego roku, w pierwszych miesiącach pracy Juande Ramosa, długo dotrzymywali kroku rozpędzonej Barcelonie, mieli na swoim koncie rekordowe 17 zwycięstw w 18 spotkaniach ale w końcowym rozrachunku praktycznie nic to nie dało. Klęska w Lidze Mistrzów, kolejny słaby start w Copa del Rey i szczególnie sromotna porażka w GD z Barcą (2:6) ostudziła rozpalone i marzące jeszcze o tytule, głowy. Sezon dograno do końca (5 porażek z rzędu) i z nadziejami napompowanymi do granic możliwości czekano na Pereza, czekano na ruchy, mające na celu poprawienie wizerunku  31-krotnego Mistrza Hiszpanii zarówno na krajowym podwórku, jak i w Świecie.

Nowy sztab szkoleniowy nie szukał półśrodków. Za astronomiczne kwoty wyciągnięto z Manchesteru UnitedCristiano Ronaldo (94 mln euro), z MilanuKakę (65 mln euro), z LiverpooluXabiego Alonso (35,4 mln euro) a z Olympique LyonKarima Benzemę (35 mln euro). Perez obiecał napływ hiszpańskiej krwi i tę obietnicę spełnił: z Valencii przywędrował Raul Albiol (15 mln euro), z Getafe Esteban Granero (4 mln euro), z Liverpoolu Alvaro Arbeloa (4 mln euro) a z Almerii Alvaro Negredo (5 mln euro). Oprócz wyżej wymienionych z Racingu Santander przyszedł również Argentyńczyk – Ezequiel Garay, który w Verdiblancos grał na zasadzie wypożyczenia. Po przyjściu tylu nowych graczy konieczne było przefiltrowanie zbyt licznej w tym momencie kadry. I do chwili obecnej odeszło aż 12 zawodników:

  • Michel Salgado (Blackburn Rovers) za darmo
  • Jordi Codina (Getafe) za darmo
  • Fabio Cannavaro (Juventus Turyn) za darmo
  • Javi Garcia (Benfica Lizbona) za 7 mln euro
  • Javier Saviola (Benfica Lizbona) za 5 mln euro
  • Daniel Parejo (Getafe) za 3 mln euro
  • Alvaro Negredo (FC Sevilla) za 15 mln euro
  • Wesley Sneijder (Inter Mediolan) za 15 mln euro
  • Klaas-Jan Huntelaar (AC Milan) za 15 mln euro
  • Arjen Robben (Bayern Monachium) za 25 mln euro
  • Gabriel Heinze (Olympique Marsylia) za 1,5 mln euro
  • Julien Faubert (West Ham United) za darmo
Money, Money, Money...

Money, Money, Money...

Po zbilansowaniu wszystkich tych transferowych operacji wyszło, że Real Madryt jest 171 mln euro na minusie. Na nowych piłkarzy wydano 257,4 mln a sprzedaż wygenerowała 86,5 mln. Wszystko to jest jednak tylko ekonomią, liczby z pewnością robią wrażenie ale teraz najważniejszy jest efekt sportowy, tak aby nowo sprowadzeni wnieśli nową jakość, tak aby przełożyło się to na bramki, zwycięstwa, trofea. W meczach przedsezonowych Real prezentował się z każdym sparingiem lepiej. Z 9 meczy wygrali 7, po 1 przegrali i zremisowali. Pewnie nie jest to jeszcze to o czym marzą kibice, musi minąć trochę czasu, musi zostać rozegranych kilkanaście a może nawet kilkadziesiąt spotkań o stawkę, wtedy drużyna będzie jeszcze mocniej zgrana, akcje będą się lepiej zazębiać i być może zostanie wykreowany/przywrócony ofensywny styl, taki którym Real zachwycał za czasów Zidane’a, Figo i spółki, taki który w poprzednim sezonie prezentowała FC  Barcelona. Tego sobie życzą wszyscy kibice Królewskiego klubu.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *