WROBELS

Leacanabuaile Ring Fort

Patrząc dzisiaj na stare tysiącletnie kamienne budowle, na domy i obronne forty z reguły podziwiamy ludzi, którzy musieli w nich wtedy mieszkać. Nie dość, że czasy były bardzo niespokojne to i wygód takie mieszkanko  zbyt wiele nie oferowało. Trudno jest to sobie wyobrazić, zostają informacje zawarte w mądrych księgach, przedstawiające nam żywot człowieka z czasów panowania staroirlandzkich królów, wędrówek Świętego Patryka czy najazdów Wikingów. Jest jednak coś jeszcze…

Mówi się, że kolebką prehistorycznej Irlandii, jest Półwysep Dingle. To tam nagromadzona jest największa ilość zabytków po dawnych mieszkańcach z okresu prehistorycznego oraz wczesnego średniowiecza. To tam można podziwiać niezwykle efektownie położony kamienny fort bądź też kontemplować w ciszy, w środku 7 wiecznego wczesnochrześcijańskiego kościoła. Będąc w tym zakątku Zielonej Wyspy warto udać się jeszcze dalej na południe i wjechać na Półwysep Iveragh. W północnej części tej pięknej krainy, kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Killorglin jest Ballycarbery Castle – nieopodal zamku znajduje się Leacanabuaile Stone Fort.

Leacanabuile Fort od środka

Ten kamienny fort został zbudowany w 6 wieku i pełnił obronną funkcję, dla zagrody bogatego właściciela ziemskiego. Otaczające wnętrze fortu mury mają ponad 3 metry grubości. Zrobiono je w ten sposób, że pomiędzy dwa mocne kamienie wsypano mnóstwo mniejszych kamyków i tym samym wypełniono pustą przestrzeń. Fort nie miał regularnego, okrągłego kształtu – mur dostosowano do istniejących tam skał i niewielkiej górki, na której została wzniesiona ta wiekowa budowla. Główne wejście znajdowało się we wschodniej ścianie. Dlaczego akurat tam? Ano dlatego, że z tej strony wiało stosunkowo najsłabiej.

Widok na domki mieszkalne

Wewnątrz fortu, w jego zachodniej części są pozostałości okrągłego domu – wraz z otaczającym wszystko murem, najstarszego fragmentu całości, wybudowanego w 6 wieku. Ta kamienna chatka była najprawdopodobniej w kształcie ula. Licznie występujące clocháns, można napotkać między innymi na stokach Mount Eagles, pół kilometrowej góry tuż naprzeciwko Dunbeg Fort. Dopiero później (w 8 lub 9 wieku) dołączono do niego większy, kwadratowy domek. W środku tego starszego jest wejście do Souterraine (około 10 metrowe podziemne przejście), którym można przedostać się do małej wnęki wewnątrz muru. Natomiast z większego domu aż do głównego wejścia przeprowadzono odpływ odprowadzający wodę z fortu.

Oprócz tych dwóch domów, były dwa kolejne – w północnej i południowej części. Stanowiły one ścianę fortu i najpewniej trzymano w nich bydło oraz zapasy. Tuż obok tego ,,północnego” była kolejna, nieduża wnęka w murze. Być może również służyła jako spiżarnia a może po prostu była schronieniem?

Na koronę muru, który kiedyś miał co najmniej 2 metry wysokości wchodziło się jednymi z 10 schodów, ulokowanych w różnych częściach fortu. Można było stamtąd obserwować okolicę, czy też zbliżającego się wroga a gdy dodamy, że fort stoi na wzniesieniu skalnym, to można sobie wyobrazić, że widok z niego jest przedni.

Główne domostwo w forcie
Główne domostwo w forcie

W latach 1939/1940 w Leacanabuaile przeprowadzono wykopaliska, w których znaleziono żelazne noże i osełki, szpilki oraz grzebienie do włosów wykonane z kości. Wykopano także żarna (urządzenia do ręcznego mielenia zboża) i kamienne młyny, służące do mielenia pszenicy lub jęczmienia.

Znajdując się w tego typu miejscach zawsze się zastanawiam, a zarazem dziwię, jak te wszystkie społeczności wtedy żyły? Spoglądając kilkanaście wieków wstecz, z mojej dzisiejszej perspektywy, nasuwa się mnóstwo pytań: Jak sobie dawali radę? Jak zdobywali pożywienie? Czy mieli pieniądze? A może płacili towarami? Czy mieli do czynienia z najeźdźcami bądź rabusiami? A jeśli tak to jak często i w jaki sposób się bronili? Jak wyglądał zwykły, szeregowy dzień? Czy ludzie mieli jakikolwiek rozrywki? Jak daleko oddalano się od fortu? Co w sytuacjach gdy ktoś zachorował bądź odniósł kontuzję, czy wtedy pojawiał się jakiś znachor lub druid czy może sami próbowali się leczyć? Czy ludzie mieli jakiekolwiek pojęcie co dzieje się w innych krainach, skąd czerpali informacje? Czy wiedzieli o toczących się wojnach, kto sprawuje władzę, jakie są poszczególne królestwa? W tym miejscu przywołuję do tablicy Pendragona i liczę na jego konstruktywne i wyczerpujące odpowiedzi na nurtujące mnie pytania 🙂

Musiały to być niesamowicie ciężkie i niełatwe czasy. Gdyby jakimś cudem udało mi się przenieść w tamte lata, to byłaby to jedna wielka szkoła przetrwania. Bez dwóch zdań przeszedłbym szok, nie mając tych wszystkich udogodnień, którymi na co dzień się otaczam chyba nie dałbym rady. Ja pewnie miałbym spore problemy ale tamtejsi ludzie musieli stawiać czoła przeciwnościom i jakoś się to kręciło – nie mieli wyjścia i po prostu przeżywali. W ogóle trzeba na to spojrzeć w ten sposób, że mieszkańcy czasów tak zamierzchłych jak te, pamiętające kamienny fort Leacanabuaile, byli do życia odpowiednio przygotowani. Umieli radzić sobie w najprostszych sytuacjach , umiejętności potrzebne do przetrwania nabierali od najwcześniejszych lat, nie zaprzątali sobie głowy komputerami, telewizorami, modnymi ubraniami, sklepami, samochodami, rachunkami – musieli stawić czoła otaczającej ich rzeczywistości. A w moim odczuciu, była to rzeczywistość niewdzięczna, nasiąknięta chorobami, deszczem, wiatrem i zimnem , nierzadko przeszyta głodem i strachem. Oczywiście bogatszym żyło się pewnie łatwiej ale ci najbiedniejsi mieli pod górę i to oni musieli czuć na twarzy , ten hulający w kółko wiatr. No ale trzeba tu wpuścić trochę optymizmu. Było im ciężko, to fakt – jednak jakoś funkcjonowali, kolejne pokolenia przeżywały, więc słoneczko dla nich również świeciło.

Plan Fortu

Leacanabuile Fort zachował się w całkiem dobrym stanie. W porównaniu na przykład z fortem na Caherconree, był w stanie niemal idealnym. Mur otaczający wnętrze nie ma żadnego widocznego ubytku, domki w środku również stoją sobie tak samo jak stały w 9 wieku, wszędzie rośnie krótka trawa. Pewnie, że domy dawno straciły dach, mury się zmniejszyły ale nie ma się co temu dziwić. Wszakże uciekający czas raczej zabiera niż dobudowuje. Niemniej jednak w tym przypadku zabrał stosunkowo niewiele.

Chodziliśmy to tu, to tam, od jednego końca do drugiego. Właziliśmy w dziury ukryte w ścianach, spędzaliśmy czas w domkach, patrzyliśmy na wszystko z wysokości muru i w pewnym momencie zauważyliśmy tę oto budowlę:

Nie muszę dodawać, że czym prędzej się tam udaliśmy.

Powiązane artykuły

O Autorze Zobacz wszystkie posty Autor bloga

admin

11 komentarzyZostaw komentarz

  • Ćwirku, nie wiem jak to było z Dingle, ale na Aranach świetnie sobie radzili, choć łatwo im nie było. Oglądałeś może film Man of Aran? Potrzeba matką wynalazków, skoro było tam życie to musiały być ku temu jakiekolwiek warunki, nawet jeśli nam wydaje się to niemożliwe. Pozdrawiam.

  • Zgadza się, radzili sobie i to jest pewne. Zastanawiam się tylko jak im to wychodziło, tak rozkładając ich życie na czynniki pierwsze, tak na chłopski rozum, łopatologicznie 🙂 Bardzo chciałbym zobaczyć jakiś film właśnie z tamtego okresu, nie tylko zamki ale właśnie kamienne forty.

    Man Of Aran niestety nie dane było jeszcze oglądnąć w całości – widziałem tylko niewielkie fragmenty – ale tam zdaje się była opisana historia z początków 20 wieku czy końcówki 19.

    pozdrówka!

  • Jestem pod wrażeniem wielkości tego fortu. Zachowany świetnie, na pewno tu pewną rolę odegrało OPW ale wygląda znakomicie. Ćwirku, odpowiadając na twoje pytania – za dużo byś chciał na raz wiedzieć 🙂 Do książek najpierw poczytać 🙂

  • Fort rzeczywiście najmniejszym fortem z pewnością nie jest, choć powiem szczerze, że o wiele mocniejsze wrażenie ,,wielkości” robiły na mnie forty otoczone wielkim, kilkumetrowym murem – Dun Eochla na Aranach czy Cahergal tuż obok Leacanabuaile. Tamte generalnie są puste w środku, więc ten tutaj, ze swoimi domkami, dziurami w murze może się wydawać bardziej interesujący. Masz rację, OPW prawdopodobnie maczało w tym palce, bo zdaje się, że fort był ten wykopany.

    Pendragonie, miej na uwadze innych czytelników, którzy pewnie chcieliby mieć te odpowiedzi podane na talerzu 🙂 Ja sobie jakoś poradzę, myślałem o Nich 😉

  • Ćwirku, ja wiem, fort powstał dużo wcześniej. Tak wcześnie, że obawiam się nikt tego nie zdążył nagrać;) Może są jakieś badania archeologiczne tudzież inne, książki tak jak pisze Pendragon?

  • Bezimienna przypuszczam, ze takie rzeczy mają odpowiednie organy zajmujące się historią Irlandii. Tak się zastanawiam dlaczego nie ma kręconych filmów, które mogłyby przedstawić tamte czasy? Mogliby stworzyć jakąś historię i wsadzić ją w 8 lub 9 wiek, wykorzystując istniejące forty, zamki, opactwa bądź stworzyć jakieś makiety czy też komputerowo to wszystko wygenerować. No chyba, że już coś takiego istnieje a ja nie wiem. Chętnie zobaczyłbym taki film fabularny 🙂

  • Hm..Pewnie trzeba by było poszukać, a jeśli nie istnieje to znaczy, że albo nikt na to nie wpadł, albo nikt nie posiada tyle informacji, aby zrobić z nich pożytek.

  • A może z takiego filmu nie było by odpowiedniej kasy? Jak wiadomo jeśli coś nie przynosi dochodów to tego się nie robi. W moim odczuciu dziwne, bo przecież tyle różnorakiej szmiry filmowej można znaleźć, a jeśli coś fajnego mogłoby powstać to tego się nie rusza. Chyba, że tylko grupa zapaleńców-podróżników podnieca się kamiennymi fortami, dolmenami i innymi grobami korytarzowymi, więc dla nielicznych nie warto. Mam jednak nadzieję, że jednak gdzieś w czeluściach kinematografii takie produkcje istnieją 🙂

  • Nic nie wspominasz o “zasadzkach” zostawionych przez owce jak wspinaliście się do fortu. Pewnie mieliście lepszą pogodę niż my 😉

  • Cześć Mikasia!

    Owce rzeczywiście tam były, leniwie leżakowały na soczystych łąkach i patrzyły na nas jak na jakiś dziwaków 🙂 Pełna olewka z ich strony. A niespodzianek żadnych raczej nie pamiętam, no chyba, że przeoczyłem. Widziałem Waszą wizytę w tym forcie i owszem, nasza pogoda była o niebo lepsza niż Wasza.

    pozdrawiam! 😉

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *