WROBELS

Śladami Picassa: Vallauris

Biorąc pod uwagę skalę miast występujących we Francji, to Vallauris będzie miastem, a raczej miasteczkiem dosyć skromnym. Coś na kształt irlandzkiego Mulllingar czy Pszczyny na Śląsku.  Nie jest wielkie, ale ciekawe – dla niektórych może nie na tyle, aby codziennie w nim przebywać i je z rumieńcami na twarzy eksplorować, ale inni, szczególnie ci z artystyczną duszą, z całą pewnością będą się po nim przechadzać z otwartymi oczyma. Tak czy siak na krótką, parogodzinną wizytę jest jak znalazł. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, więc gdy tylko pojawiła się okazja na wyjazd poza granice Cannes, to bez szemrania z niej skorzystaliśmy. Vallauris? Wizytujemy!

Więcej

Fort Royal – rezydencja Człowieka w Żelaznaj Masce

Bez wyroku, bez tożsamości, bez policyjnych archiwów, niezauważany, pozbawiony wolności przez 34 lata, zdany na łaskę innych – człowiek przyodziany w maskę na twarzy, której praktycznie w ogóle nie zdejmował, część swojej odsiadki spędzał w forcie na Wyspie Świętej Małgorzaty. Fort Royal jest najsłynniejszą atrakcją turystyczną większej z wysp Leryńskich, przyciągający do siebie turystyczną gawiedź, potrafiący przenieść w przeszłość i zapoznać z bogatą historią tego regionu. Świetnie zachowany i regularnie pielęgnowany jest nieskazitelnym pomnikiem historycznym, doskonale ukazującym burzliwy okres 17 wieku.

Więcej

Na Wyspie Świętej Małgorzaty

Będąc w Cannes, szczególnie w okresie Festiwalu Filmowego dość trudno o spokój. Jeśli ktoś w tym czasie zamarzyłby sobie o ucieczce z miejskiego zgiełku, o po obcowaniu trochę z naturą, po prostu o ciszy, to jest jedno wyjście. Nie trzeba szukać gdzieś daleko za miastem, nie trzeba uciekać i planować wyjazdu na całodniową wycieczkę, wystarczy kwadrans i już będziemy w upragnionej oazie spokoju. Cóż to za miejsce? Zapraszam na Wyspę Św. Małgorzaty…

Więcej

Liebster Blog

Wiedziałem, że tego typu historie w blogowym światku się zdarzają ale jakoś zawsze mnie to omijało. Do czasu.:-) Podkreślić należy, że przytrafiła mi się sprawa całkiem pozytywna, swego rodzaju docenienie a zarazem, jakby na to nie patrzeć, odpowiedzialność. No bo przecież zawieść kolegów blogerów nie wypada i byłoby to trochę niefajne, gdybym sprawy nie pchnął na dalsze tory. Do czego zmierzam? Zaproszono mnie do zabawy, która zwie się ,,Liebster Blog”. Cóż to takiego? Odpowiada się na 11 wcześniej wymyślonych przez kogoś pytań, następnie nominuje się 11 nowych blogów i na koniec zadaje się tymże blogom swoje 11 pytań. Ciężka sprawa ale z odrobinką zaangażowania jak najbardziej do ogarnięcia.

Więcej

Ulisses z Longford

Nie tak całkiem dawno pisałem, jakie to książki do mnie dotarły. Była wśród nich jedna: niejaka Finnegans Wake. W wersji polskiej: Finneganów tren. Napisał ją swego czasu James Joyce, Irlandzki pisarz, Dublinczyk, jedyny w swoim rodzaju, wyprzedzający innych kolegów po fachu, o co najmniej kilka długości. A więc Mister Joyce… Pan Joyce kojarzy się nam głównie z innym dziełem, równie wielkim, równie trudnym w odbiorze aczkolwiek dającym się przeczytać – najpewniej trzeba się nieźle napocić, aby przez nie przejść, ale da się go zrozumieć. Jakie to dzieło? Nieśmiertelny Ulisses.

Więcej

Gringo wśród dzikich plemion

Pamiętacie WC Kwadrans?  Program telewizyjny nadawany w połowie lat 90-tych, który w założeniu miał bawić, trochę skandalizować i obok, którego przejść obojętnie raczej się nie dało. Prowadzącym był Wojciech Cejrowski, którego w tamtym okresie kojarzyłem głównie właśnie z tego programu, dopiero po latach uświadomiłem sobie, że jest z niego nie lada podróżnik i znawca Ameryki Łacińskiej. Po jakimś czasie zobaczyłem na szklanym ekranie kolejny jego projekt  autorski, związany z przemierzaniem kontynentów – bardzo fajny – pomagający wyobrazić sobie na przykład jak żyje się w dżungli, jacy są Indianie i pokazujący najróżniejsze egzotyczne miejsca. Tak, więc widziałem już Wojciecha Cejrowskiego w telewizji, toteż postanowiłem zapoznać się z nim w książce. A że parę pozycji spłodził, dlatego mogłem sobie bez problemu coś wybrać. Padło na ,,Gringo wśród dzikich plemion’’.

Więcej

Przesunąć horyzont

Tak się złożyło, że wpadają mi ostatnio w ręce książki, które opowiadają o realizacji marzeń. Z reguły są to marzenia bardzo wzniosłe, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że niewykonalne ale jeśli przychodzi co do czego, to najnormalniej w świecie się one urzeczywistniają. Jak głosi stara i mądra maksyma: wiara czyni cuda! Czy w kategoriach takiego właśnie cudu należy określić historię opisaną przez znaną dziennikarkę i podróżniczkę Martynę Wojciechowską, która zdołała wdrapać się na najwyższy szczyt świata? Z punktu widzenia samej wspinaczki bez wątpienia zdobycie Mt Everestu jest wyczynem ogromnym, niemniej jednak chodzi tutaj o coś więcej…

Więcej

Zamieszkać w starym młynie…

Ile to osób marzyło zawsze o własnym domu? Chyba każdy. Zdecydowanej większości wystarczyłoby jakieś własnościowe lokum w bloku, byle być tylko na swoim i nie męczyć się z wynajmowaniem ale marzenia często sięgają dalej i snują się w przestronnych wnętrzach domu umiejscowionego gdzieś na wsi, na łonie natury, z ogrodem, kawałkiem starannie skrojonego trawnika, gdzieś gdzie będzie święty spokój i całkowita prywatność. Zapoznałem się z tego typu historią, wydawać by się mogło, że z pomysłem karkołomnym, niemniej jednak niesamowicie kuszącym i ciekawym.

Więcej

Busem przez Świat – spełniając marzenia

Historia, którą chciałbym teraz przedstawić była mi znana jeszcze przed opisaniem jej w książce. Pomysł, który został zrealizowany początkuje szerszy projekt, mający na celu przejechanie świata w niewielkim, starym busie. Bez wielkich funduszy, lekko ryzykowny, troszkę szalony aczkolwiek niesamowicie ciekawy i nasiąknięty różnymi, nieoczekiwanymi przygodami. Na początku był blog, na jego podstawie powstała książka i przypuszczam, że nie ostatnia, bo po zakończeniu pierwszej wyprawy, nastąpiły 3 kolejne, które na książki nadawać się będą świetnie.

Więcej

Tybet oczami Beaty Pawlikowskiej

Wspomniałem niedawno, że czekam na przesyłkę z Polski. Otóż przesyłka doszła szczęśliwie cała a w niej między innymi 10 książek, które sobie zamówiłem. Słowo się rzekło i na chwilę obecną jestem przy lekturze książki numer 3. Dwie pierwsze wchłonąłem bez popitki, obie podróżnicze, choć troszeczkę od siebie różne. Nie zmienia to faktu, że jedna od drugiej gorsza, po prostu inne, zarówno w treści jak i w samej formie książki.

Więcej