W zamierzchłych czasach ludzie do budowy schronień i domów przede wszystkim używali drewna lub kamienia. Zależy gdzie czego było więcej. W okolicach Bachczysaraju od zawsze królowały skały toteż z tego rodzaju budulca korzystano najczęściej. Do dziś można spotkać ludzi, którzy w poszukiwaniu własnych czterech kątów wykuwają domy w miękkim kamieniu. Zdarza się to w krajach z ciepłym klimatem, zdarza się to także na Krymie, choć udogodnień taki sposób mieszkania nazbyt wiele nie oferuje…
WięcejAutoradmin
Nie od dziś wiadomo, że aby dobrze poznać dane miasto, to trzeba je zobaczyć we wszystkich porach dnia. Inaczej ono wygląda w południe, inaczej wieczorem a jeszcze inaczej rankiem –o brzasku, gdy słońce dopiero się budzi. To właśnie wtedy widzi się prawdziwe oblicze, bez retuszowania, upiększania i całej tej turystyczne promocji. Wówczas możemy się przenieść bliżej ludzi, zobaczyć jak otwierają swoje sklepy, jak rozkładają stragany lub też zerknąć w stronę miejskich służb porządkowych walczących dzielnie z brudem dnia wczorajszego. Naprawdę warto zmusić się do wcześniejszego wstania i do porannej przechadzki labiryntem ulic w danej metropolii/mieście/miasteczku.
WięcejBiorąc pod uwagę skalę miast występujących we Francji, to Vallauris będzie miastem, a raczej miasteczkiem dosyć skromnym. Coś na kształt irlandzkiego Mulllingar czy Pszczyny na Śląsku. Nie jest wielkie, ale ciekawe – dla niektórych może nie na tyle, aby codziennie w nim przebywać i je z rumieńcami na twarzy eksplorować, ale inni, szczególnie ci z artystyczną duszą, z całą pewnością będą się po nim przechadzać z otwartymi oczyma. Tak czy siak na krótką, parogodzinną wizytę jest jak znalazł. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, więc gdy tylko pojawiła się okazja na wyjazd poza granice Cannes, to bez szemrania z niej skorzystaliśmy. Vallauris? Wizytujemy!
WięcejBez wyroku, bez tożsamości, bez policyjnych archiwów, niezauważany, pozbawiony wolności przez 34 lata, zdany na łaskę innych – człowiek przyodziany w maskę na twarzy, której praktycznie w ogóle nie zdejmował, część swojej odsiadki spędzał w forcie na Wyspie Świętej Małgorzaty. Fort Royal jest najsłynniejszą atrakcją turystyczną większej z wysp Leryńskich, przyciągający do siebie turystyczną gawiedź, potrafiący przenieść w przeszłość i zapoznać z bogatą historią tego regionu. Świetnie zachowany i regularnie pielęgnowany jest nieskazitelnym pomnikiem historycznym, doskonale ukazującym burzliwy okres 17 wieku.
WięcejBędąc w Cannes, szczególnie w okresie Festiwalu Filmowego dość trudno o spokój. Jeśli ktoś w tym czasie zamarzyłby sobie o ucieczce z miejskiego zgiełku, o po obcowaniu trochę z naturą, po prostu o ciszy, to jest jedno wyjście. Nie trzeba szukać gdzieś daleko za miastem, nie trzeba uciekać i planować wyjazdu na całodniową wycieczkę, wystarczy kwadrans i już będziemy w upragnionej oazie spokoju. Cóż to za miejsce? Zapraszam na Wyspę Św. Małgorzaty…
WięcejWiedziałem, że tego typu historie w blogowym światku się zdarzają ale jakoś zawsze mnie to omijało. Do czasu.:-) Podkreślić należy, że przytrafiła mi się sprawa całkiem pozytywna, swego rodzaju docenienie a zarazem, jakby na to nie patrzeć, odpowiedzialność. No bo przecież zawieść kolegów blogerów nie wypada i byłoby to trochę niefajne, gdybym sprawy nie pchnął na dalsze tory. Do czego zmierzam? Zaproszono mnie do zabawy, która zwie się ,,Liebster Blog”. Cóż to takiego? Odpowiada się na 11 wcześniej wymyślonych przez kogoś pytań, następnie nominuje się 11 nowych blogów i na koniec zadaje się tymże blogom swoje 11 pytań. Ciężka sprawa ale z odrobinką zaangażowania jak najbardziej do ogarnięcia.
WięcejNie tak całkiem dawno pisałem, jakie to książki do mnie dotarły. Była wśród nich jedna: niejaka Finnegans Wake. W wersji polskiej: Finneganów tren. Napisał ją swego czasu James Joyce, Irlandzki pisarz, Dublinczyk, jedyny w swoim rodzaju, wyprzedzający innych kolegów po fachu, o co najmniej kilka długości. A więc Mister Joyce… Pan Joyce kojarzy się nam głównie z innym dziełem, równie wielkim, równie trudnym w odbiorze aczkolwiek dającym się przeczytać – najpewniej trzeba się nieźle napocić, aby przez nie przejść, ale da się go zrozumieć. Jakie to dzieło? Nieśmiertelny Ulisses.
WięcejPamiętacie WC Kwadrans? Program telewizyjny nadawany w połowie lat 90-tych, który w założeniu miał bawić, trochę skandalizować i obok, którego przejść obojętnie raczej się nie dało. Prowadzącym był Wojciech Cejrowski, którego w tamtym okresie kojarzyłem głównie właśnie z tego programu, dopiero po latach uświadomiłem sobie, że jest z niego nie lada podróżnik i znawca Ameryki Łacińskiej. Po jakimś czasie zobaczyłem na szklanym ekranie kolejny jego projekt autorski, związany z przemierzaniem kontynentów – bardzo fajny – pomagający wyobrazić sobie na przykład jak żyje się w dżungli, jacy są Indianie i pokazujący najróżniejsze egzotyczne miejsca. Tak, więc widziałem już Wojciecha Cejrowskiego w telewizji, toteż postanowiłem zapoznać się z nim w książce. A że parę pozycji spłodził, dlatego mogłem sobie bez problemu coś wybrać. Padło na ,,Gringo wśród dzikich plemion’’.
WięcejTak się złożyło, że wpadają mi ostatnio w ręce książki, które opowiadają o realizacji marzeń. Z reguły są to marzenia bardzo wzniosłe, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że niewykonalne ale jeśli przychodzi co do czego, to najnormalniej w świecie się one urzeczywistniają. Jak głosi stara i mądra maksyma: wiara czyni cuda! Czy w kategoriach takiego właśnie cudu należy określić historię opisaną przez znaną dziennikarkę i podróżniczkę Martynę Wojciechowską, która zdołała wdrapać się na najwyższy szczyt świata? Z punktu widzenia samej wspinaczki bez wątpienia zdobycie Mt Everestu jest wyczynem ogromnym, niemniej jednak chodzi tutaj o coś więcej…
WięcejIle to osób marzyło zawsze o własnym domu? Chyba każdy. Zdecydowanej większości wystarczyłoby jakieś własnościowe lokum w bloku, byle być tylko na swoim i nie męczyć się z wynajmowaniem ale marzenia często sięgają dalej i snują się w przestronnych wnętrzach domu umiejscowionego gdzieś na wsi, na łonie natury, z ogrodem, kawałkiem starannie skrojonego trawnika, gdzieś gdzie będzie święty spokój i całkowita prywatność. Zapoznałem się z tego typu historią, wydawać by się mogło, że z pomysłem karkołomnym, niemniej jednak niesamowicie kuszącym i ciekawym.
Więcej